11 listopada

ale o czo chodzi

Bo od czegoś trzeba zacząć... 
A zacząć jest zawsze najgorzej. 
Ale skoro pierwsze posty już napisane, to najstraszniejsze za mną ;-) Czas na wyjaśnienia...

Bloga chciałam założyć od ohohoho i jeszcze trochę. Dwa razy co prawda zaczęłam - i na tym zaczynianiu się skończyło. Cudowne ludzkie wymówki - wiadomo o co chodzi. Więc co się stało tym razem? JA SIĘ STAŁAM.

Rzuciłam studia po tygodniu, chociaż dwa miesiące wcześniej podjęłam decyzję o tym, że jednak chcę na nie pójść, rezygnując w wylotu do Szkocji, który planowałam przez całą klasę maturalną... I co teraz robię? Oczywiście, SIEDZĘ W EDYNBURGU. Taaaaa, ze mną nie ma lekko. Przyleciałam tu w poszukiwaniu "czegoś więcej", po czym uświadomiłam sobie... że ja wcale tego nie chcę, nie potrzebuję. Czy w takim razie żałuję moich decyzji? W żadnym wypadeczku. Nie można żałować, nigdy i niczego. Bo i po co. To niczego nie zmieni. Można jedynie wyciągnąć wnioski na przyszłość i zacząć budować... wszystko od nowa. Na to nigdy nie jest za późno :) Nic nie jest na zawsze, możesz zmienić decyzję w każdym momencie. Być może przybyłam tutaj po to, aby założyć tego bloga i powiedzieć Ci, że...

...Życie jest dobre, rozumiesz? We wszystkich swoich odcieniach. I nie można ich porównywać. Jest dobre, tak długo, jak KOCHASZ. Musisz, po prostu musisz odnaleźć w sobie Miłość. A o Miłości się nie mówi, Miłość się robi, czyli okazuje i czuje. Nie skupiaj się ma iluzjach. Kariera, pieniądze, sukces zawodowy, wyrzeźbione ciało, sława, marzenia, przedmioty, talent... są okej, bardzo okej i są potrzebne, niektóre z nich wręcz niezbędne i nie jest grzechem do nich dążyć. Lecz wszystko to jest marnością, a przede wszystkim, nie jest to PRAWDZIWE I UCZCIWE, jeśli najpierw nie staniemy się Miłością. Każda decyzja, każde działanie MUSI wynikać z Miłości. 

Ucieczka, rywalizacja, próba udowodnienia czegoś komukolwiek, szukanie ukojenia - na tym Szczęścia, Spokoju i Spełnienia zbudować się nie da. Trzeba nam przyznać się do wszystkich naszych najciemniejszych fantazji, marzeń, pragnień, celów... A potem się ich wyrzec, ujrzeć ich marność na tle życia codziennego, tj. Przyjaźni, Uśmiechu, Natury, Rodziny, Ludzi, małych Radości, Ciszy... Dać im ulecieć z siebie, pogodzić się z tym, że nigdy się nie spełnią... I cierpliwie, bez nerwów przystąpić do ich realizacji, z pokorą i niewinnością w Sercu.

Wiesz, co chcę przez to powiedzieć? Że WSZYSTKO JEST MOŻLIWE. To tylko kwestia wyboru. Nie żadnych wyrzeczeń, poświęceń, rezygnacji z czegoś, ciężkiej pracy. Kwestia wyboru. Świadomego wyboru. Możesz naprawdę wszystko. Rzecz w tym, że... Nie wszystko, czego pragniesz, jest dla ciebie najlepsze. Skąd masz o tym wiedzieć? Jesteś tylko człowiekiem, człowieczkiem, człowieczuniem... I rządzi tobą EGO.

Uwierz mi, mój Przyjacielu. Ja nie mam wiele. Tyle, żeby przeżyć (a i tak uważam to za bogactwo). A jednak, pomimo tego, JESTEM CZŁOWIEKIEM CAŁKOWICIE, ABSOLUTNIE, NIEZAPRZECZALNIE SZCZĘŚLIWYM, SPEŁNIONYM, SPOKOJNYM, CZUJĄCYM SIĘ BEZPIECZNIE I BĘDĄCYM KOCHANYM. (W dużej mierze dzięki temu, że ZABIŁAM BOGÓW, co wyjaśnię już wkrótce i od razu mówię, że to tylko brzmi tak bluźnierczo ;-)) I wierzę, że ty też możesz nim być. Ten blog, cóż, nie będzie "poradnikiem", "gotowym przepisem na szczęście" albo wymądrzaniem się durnej dziewuchy, która pozjadała wszystkie rozumy, a przecież co ona o życiu wie, smarkula...

To będzie blog o tym, czego doświadczyłam, co zrozumiałam i odkryłam. O moich upadkach, dołach, wskrzeszeniach i próbach. O tym, jak, krok po kroczku, dzień po dniu, dążyłam do swojego wewnętrznego Słońca. Blog Wieśniary w drodze - w drodze po Szczęście :)

...i jeśli Twoje życie, mój kochany Przyjacielu, stanie się dzięki temu choć odrobinę lepsze... to mi wystarczy :)


Wieśniara <3

1 komentarz:

  1. Córka, wymiatasz!!! Tak trzymać:)
    Mamcia

    OdpowiedzUsuń

TOP