20 grudnia

idą święta...!

Zbliżają się wielkimi krokami. To już za kilka dni! Szalenie cieszę się z tego, że przypadają na koniec roku. Myślę, że to ma wielkie znaczenie. To czas podsumowań, patrzenia z dystansu i oczekiwania na nową, czystą kartę. W tym roku jednak... Święta mają dla mnie zupełnie inny wymiar...

Bo po raz pierwszy SPĘDZAM ŚWIĘTA POZA DOMEM. BEZ RODZINY.

Jestem tutaj już od 6 tygodni. Dużo czy mało? Nie wiem. Nie jestem nawet w stanie określić, czy ten czas upłynął mi szybko, czy też może raczej się wlókł... Naprawdę nie mam pojęcia. Szczerze mówiąc, przestałam postrzegać mijające dni w kategoriach wczoraj-dziś-jutro. Ja po prostu JESTEM. JESTEM w Edynburgu. I spędzę święta właśnie tutaj. Takie są fakty, i choćbym nie wiem jak się spinała, buntowała i płakała... Fakty pozostaną faktami. I oto, czym w związku z tym chcę się z Tobą podzielić

Święta zawsze były dla mnie wyjątkowo ważne. 
To były najpiękniejsze dni w roku. 
Najbardziej wyczekiwane. 
Choinka w pierniczkach, lampkach i gwiazdkach. 
Ostatnie porządki. 
Pakowanie prezentów. 
Francuska zastawa i odświętne sztućce. 
Rozsunięty stół, a na nim obrus, 
ten sam od kilkunastu lat, niezmiennie. 
Świąteczne piosenki w radiu, żadnej polityki i kłótni. 
Wyprasowane sukienki i koszule.
Umówieni na kolację na 18, Babcia przychodzi po nas 2 h wcześniej. 
Pierogi, kluski z makiem, kompot z suszu. 
Magia, ten niesamowity rodzaj energii, ciepła... 
I Miłość w powietrzu. 
Rodzina razem.  
I płacz, płacz ze szczęścia.


... a teraz, na własne życzenie, jestem tutaj. Wiedziałam dobrze, na co się piszę. A raczej - wydawało mi się. JAK ZWYKLE. Naprawdę nie wiem, co ja sobie myślałam - ja, prawdopodobnie najbardziej domatorska osoba, jaką kiedykolwiek będzie Wam dane poznać, ja, zakochana we własnej Rodzinie i Domku... Bez Rodziny i poza Domem na święta. NA ŚWIĘTA. I jest to idealny moment, aby się załamać. Usiąść w kącie i ryczeć przez długie godziny, rozmyślając, jak to by było w Polsce. I uknuć złowrogi plan rodem z "Grinch: świąt nie będzie", aby inni też cierpieli tak jak ja...! No i ta boleśnie sącząca się z serca samotność, tak przytłaczająca i obezwładniająca... Bo jakoś tak nagle dziwnie zaczynasz sobie zdawać sprawę z tego, że... w przyszłe święta może już kogoś zabraknąć. Ba, może nie będzie już nawet nikogo z twoich Bliskich. No co, w końcu to nasze kochane nieprzewidywalne Życie, no nie? No i że, nawet jeśli nie w przyszłym roku, nawet jeśli nie za dwa lata... to kiedyś... kiedyś nadejdzie TEN moment. Spojrzysz na puste miejsca przy stole, rozpaczliwie przywołując żałosne skrawki wspomnień... wyblakłe, znieruchomiałe, umarłe... I wiercąca dziurę w duszy myśl - NIE STAJEMY SIĘ MŁODSI, wszystko przemija, jesteśmy na drodze bez możliwości powrotu - już nie chodzi o samo starzenie się, ale o to, że zostajemy wyrwani z miejsc, w których jest nam przecież tak dobrze, a Życie zmusza nas, abyśmy szli dalej...

Ale wiecie co? Adwent to dobry czas na ćwiczenie charakteru i siły ducha. Pierwszy raz przeżywam go w ten sposób, bolesny i trudny dla mnie, ale... Czasem kopniak w tyłek jest nam potrzebny. Na przykład dlatego, że bez tego mojego cierpienia nie pisałabym tu teraz. A piszę, żeby przekazać Ci bardzo ważne, jak śmiem twierdzić, sprawy...

Kochany Przyjacielu. Tak, kiedyś wszyscy umrzemy. Szybciej albo później. Naturalnie albo w wyniku... Ale umrzemy. Życie Twoje jak i Twoich Bliskich może się zakończyć w każdej sekundzie. Nie masz pewności. Nigdy nie wiesz. Puf - i już nas nie ma. Tak, nadejdzie moment, że cała Twoja Rodzina, wszyscy Twoi Przyjaciele odejdą. Nie zostanie nikt, by w święta zasiąść przy stole. Choćby za rok. BO TAKIE JEST ŻYCIE. I co Ci da myślenie o tym teraz, rozpacz, strach, co to będzie...? NIE MASZ NA TO WPŁYWU. Taka jest kolej rzeczy. Rodzimy się - umieramy - po nas przychodzą nowi. I tak w kółko. Trochę żałośnie, no nie? No trochę tak. I po co te wszystkie starania. Nawet święta - zaledwie chwilowa radość. Czym jest to nasze Życie, hm?... Wyborem: staniemy w miejscu i zamkniemy się w sobie... albo będziemy parli do przodu, pomimo świadomości klęski w starciu z czasem. Jest ciężko - nie zaprzeczam. A jednak - to nie jest powód, by przestać się cieszyć i próbować zrobić coś ze swoim życiem. Nie możesz się załamać. Tak, nie możesz. Zabraniam Ci. Masz iść dalej, sunąć, kopytkować, ROZUMIESZ?! W stronę Słońca. I nie, nie kiedyś, nie w oczekiwaniu, aż coś się wydarzy. TERAZ. Będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze. Nie myśl o tym, co i tak musi nadejść. Nie zamartwiaj się tyle. Życie jest dobre. Ja wiem. Wiem, że przyszłość straszy. Że samotność, ból, śmierć i cierpienie. Że chociaż teraz wydają się tak odległe... jednak dopadają nas podczas bezsennych nocy. I że żal tego wszystkiego, co zostaje w tyle. Czasem dlatego, że było naprawdę pięknie i chcieliśmy, aby zostało takie do końca świata, a czasem wyłącznie z tego powodu, że po prostu było nasze, bezpieczne, znane... To naprawdę boli. I zaczyna się myśleć, że w sumie to po co tworzyć głębsze relacje z innymi, na co dobre wspomnienia, skoro i tak...

Za dużo osób jest samotnych. Wiecie, ja tego nigdy nie rozumiałam i doświadczyłam dopiero teraz, co to właściwie znaczy. Prawdziwa samotność nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa. To powstająca w Tobie wielka czarna dziura, zasysająca Cię od środka, i jedyne, czego pragniesz, to uciec w poszukiwaniu ukojenia... Dzięki temu, że przybyłam tutaj, rozumiem znacznie więcej i dziwni mnie znacznie mniej. To wrażenie samotności wynika właśnie ze strachu. I z tego, że nie potrafimy dogadać się nie tyle, co z innymi ludźmi, co sami ze sobą... A dalej powstają właściwie wszystkie inne problemy. I tak właśnie ja znalazłam się tutaj. Uciekając, uciekając, uciekając... OD SIEBIE.

Ach, no i jeszcze uświadomiłam sobie, jakie to ja mam, kurde blaszka, szczęście. Tak, teraz tęsknię, cierpię i trochę sobie popłakuję, ale z drugiej strony... Czyż nie znaczy to, jacy dobrzy Ludzie, jakie piękne rzeczy czekają na mnie w Polsce, w Domku...? Myślałam, że Ich doceniam, byłam o tym święcie przekonana, całkowicie szczerze i uczciwie. Ale pobyt tutaj... Tak bardzo się myliłam. Dopiero teraz zauważyłam, ile dali mi Oni bezpieczeństwa i Miłości. Są NAJLEPSZYM, co mi się w życiu przytrafiło. Dlatego... kolejne święta poza Domem nie wchodzą w grę.

... a piszę o tym wszystkim dlatego, że... czasem o tym zapominam, ale faktycznie, zawsze z perspektywy stwierdzam jedną rzecz: WSZYSTKO, CO MI SIĘ W ŻYCIU WYDARZYŁO, NAPRAWDĘ MIAŁO SENS I BYŁO MI DO CZEGOŚ POTRZEBNE. Dlatego, nawet jeśli właśnie dzieje się u Ciebie, mój Przyjacielu, źle, bardzo źle... Zaciśnij zęby. Znajdź jak najlepsze rozwiązanie. Nie poddawaj się! Nie trać siebie! A kiedy będzie ci naprawdę smutno... spójrz w górę. Prawdopodobnie ja też patrzę w tym samym momencie na Słońce szukając Twojego wsparcia. Bo... wiesz jak jest. Wszyscy czasem cierpimy. Różnie bywa. Raz lepiej, raz gorzej. ALE JESTEŚMY W TYM RAZEM. Nawet, jeśli nie masz Rodziny, ani Przyjaciół. Jeśli sytuacja wydaje Ci się beznadziejna. Z ledwością wiążesz koniec z końcem. Wszystkie Twoje marzenia legły w gruzach. Nawet, jeśli te święta spędzisz samotnie... z dala od domu... w obcym kraju... a może w pustym mieszkaniu... Nawet, jeśli tego roku zabraknie kogoś bardzo ważnego przy świątecznym stole. Nawet, jeśli... 

Nie, wcale nie każę Ci myśleć pozytywnie i zapomnieć o bólu. To nie tak. Jeśli czujesz taką potrzebę, to płacz. Pozwól temu zaistnieć. Nie wstydź się, nie obwiniaj nikogo. Tak musi być. Ale to, o co chcę Cię poprosić, to... Pamiętaj, że NIE JESTEŚ SAM. Zawsze, w każdym momencie dnia i nocy - ja myślę o Tobie. Zastanawiam się, co właśnie robisz. Z jakiego powodu cierpisz. Jak bardzo pokiereszowane przez życie są twoje kości... A w te święta... towarzyszę Ci jeszcze mocniej. Głaszczę Cię po policzku i szepczę...

Wybacz sobie i innym.
Pogódź się z tym, co się wydarzyło.
Zaakceptuj sytuację taką, jaka jest.
Daj sobie Miłość i wsparcie.
Uśmiechnij się do siebie, nawet przez łzy.
Żyj Nadzieją i...

UWIERZ W CUDA.

W końcu... 

IDĄ ŚWIĘTA.



Wieśniara

2 komentarze:

  1. Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.
    Dziękuję,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jedynie sercem można wszystko jasno poznać.To co najważniejsze skrywa się przed wzrokiem"Przyjacielu.

    OdpowiedzUsuń

TOP