31 grudnia

podsumowanie roku 2016 + postanowienia noworoczne na 2017


Pamiętacie? 
To było przecież tak niedawno... 
365 dni zaledwie! 
I znowu... 
Każą podsumowywać, 
robić bilans zysków i strat. 
No to...

Zdarzyły się takie rzeczy, że był to najgorszy rok w życiu. Fałszywi przyjaciele. Choroby. Ból. Cierpienie. Wypadki. Złośliwości losu. Zaprzepaszczone okazje. Rozstania. Dodatkowe wydatki. Utrata pracy. Niezaliczenie roku. Depresja. Śmierć w rodzinie. Same złe decyzje... I tak w kółko, na zmianę, jak nie urok to...
Nie zmieniło się absolutnie nic, rok jak każdy inny. Ta sama praca. Od lat nie było awansu. Szkoła, szkoła, szkoła. Kolejne egzaminy, tylko pod inną nazwą. Nawet profilowe na fejsie niezmienione. Ogólnie to... ani dobrze ani źle. Po prostu. Życie. Już się przyzwyczaiłeś. Czasem słońce, czasem deszcz, "mijają dni, mijają lata" i takie tam sprawy.
A może zmieniło się wszystko, zmieniło się na lepsze, to Twój najlepszy jak dotychczas czas! Nie zliczyłbyś uśmiechów losu, sprzyjających splotów okoliczności, a nawet chwilowe załamania i niepowodzenia okazywały się ostatecznie kończyć happy endem! Jesteś wdzięczny za wszystko, co się zadziało, za dobrych ludzi i ciepły podmuch przeznaczenia, ale jednocześnie rozpiera Cię też duma, bo jesteś świadomy, ile pracy w to włożyłeś - i teraz widzisz, wiesz... Opłacało się!

Nie udało Ci się spełnić żadnego noworocznego postanowienia, prawdę mówiąc, nie pamiętasz nawet, czy jakiekolwiek miałeś, pewnie wyszedłeś z założenia, że i tak polegniesz, jak zawsze...
W czymś tam udało Ci się wytrwać, o niektóre zarzucone postanowienia masz do siebie żal, no ale przecież od czego jest kolejny Nowy Rok i naiwne nadzieje, no nie?!
A właśnie, że tym razem się zaparłeś, uparłeś i zwyciężyłeś! Chociaż tyle było pokus, podszeptów lenistwa, w końcu zacząłeś od TERAZ, nie od jutra. Jesteś z siebie dumny, bo zrealizowałeś najważniejsze postanowienia i z niecierpliwością wyczekujesz pierwszego dnia Nowego Roku, chociaż w sumie, po co czekać, lepiej zacząć już DZIŚ!

Jest 31 grudnia. Sylwester. A już jutro... rok 2017.


Leżysz w łóżku. Zastanawiasz się, o co im wszystkim chodzi. Przecież i tak nic się nie zmieni. To tylko jakaś umowna data, kolejny wymysł ludzki, co to by to życie nie było aż tak tragicznie nudne i żałosne. Jutro znowu obudzisz się w tym samym łóżku... "No i co? W magiczny sposób nagle odnajdzie mnie szczęście, tak? Ha! To tylko następna machina będzie się kulawo toczyć przez kolejnych 365 dni, taka smutna prawda."
Przebudziłeś się, spojrzałeś na zegarek, już miałeś znów odpłynąć... a jednak. Przetarłeś zaspane oczka, porozciągałeś się w łóżku i wstałeś... - okej, wystarczyło, że usiadłeś, nie wszystko na raz, zgoda, a więc siedzisz... i myślisz... że: "Hej!... A może by tak... W końcu, dlaczego by nie?! Chociaż... no, chociaż spróbuję! Odpowiadam tylko przed samym sobą, tak? No, kurdelebele, racja...!" Jeszcze się wahasz, jeszcze nie jesteś do końca przekonany... ale już się zadziało. Płomień rozpalony. Pewnie teraz o tym nie myślisz, snując wielkie plany i trochę się przeceniając, ale UPADNIESZ. Wiele razy. Pewnie już na starcie i każdego nadchodzącego dnia... tak, to prawda. Lecz nie może Cię to zniechęcić, bowiem sekret jest taki...
Już od dawna nie śpisz i spisujesz swoje postanowienia noworoczne. Jesteś już świadomy, że nie ze wszystkim Ci się uda, więc zakreślasz te najważniejsze, ich będziesz się trzymać w pierwszej kolejności. Wiesz też, że wiele razy się załamiesz, zapewne nawet cofniesz... ale już Cię to nie deprymuje, nie obwiniasz siebie... Bo masz przecież cały nowy rok. Całe 365 dni, każdy idealny do tego, aby po prostu zacząć od nowa, aby wrócić i spróbować raz jeszcze. Bo o to tylko chodzi.. Aby wracać, nieustannie wracać. Oto cały sekret.

... a który z tych trzech punktów widzenia jest Twoją perspektywą?

Szczerze. Powiedz samemu sobie. Bo NIE MA ZŁEJ ODPOWIEDZI. Tak jest. To wcale nie musiał być najlepszy rok Twojego życia. Nie mam zamiaru karać Cię za złamanie postanowień z przełomu 2015 i 2016 roku. 
Masz pełne prawo do tego, aby twierdzić, 
że to był okropny rok. 
Że to był nijaki rok. 
Że to był najlepszy rok. 
W gruncie rzeczy to staje się nieistotne, bo ten rok właśnie się kończy. Owszem, tylko symbolicznie, ale... może to naprawdę niezły pretekst do tego, aby...

Przyznaj się. To, o czym własnie pomyślałeś. Oto, czego tak bardzo pragniesz, czego Ci brakuje, o czym marzysz. Tylko Ty masz wpływ na to, co z tym zrobić. A może być to cokolwiek. Podróż odkładana z roku na rok. Wymarzona sylwetka. Rzucenie nałogu. Zdobycie wykształcenia albo jakiejś umiejętności. Więcej czasu dla siebie. Polepszenie stosunków z bliskimi. Powrót do zapomnianej, zaniedbanej pasji. Założenie bloga. Bycie odważniejszym w kontaktach z ludźmi. Rzeczy małe i duże, a żadne postanowienie nie jest śmieszne lub nieważne, bo jest TWOJE. A teraz dostajesz nowiutkie, świeżutkie 365 dni. Co z nimi zrobisz?

Opcja numer 1: nadal będziesz leżał w łóżku i narzekał. I jest to jak najbardziej okej.
Opcja numer 2: przez cały ten rok będziesz taki pół na pół, trochę się do tego zapaliłeś, ale w sumie to tylko przygotowania, raczej zaczniesz od 2018... I jest to jak najbardziej okej.
Opcja numer 3: zakasujesz rękawy, kończysz z wymówkami i sprawiasz, że rok 2017 będzie ... nie, nie idealny, ale na pewno najlepszy w Twoim życiu! I jest to tak samo okej jak poprzednie opcje, ani mniej, ani bardziej.

Wybierz. Zadecyduj.
Pod tym względem jesteś wolnym człowiekiem.
I tyle. Rób, co chcesz.
Zmieniaj lub zostawiaj.
Ruszaj albo stój.
Idź dalej albo wracaj.
Kroki małe lub duże.
Postanowienia poważne i błahe.
Nie ma recepty.
Nie ma zasad.
Oprócz jednej.

KOCHAJ.

Obiecaj mi, że w roku 2017 będziesz KOCHAĆ. Jeśli będziesz kochać, wszystkie inne Twoje decyzje będą właściwe, a rok 2017 stanie się najlepszym w Twoim życiu, obiecuję. KOCHAJ. Dlaczego? Możesz nie ufać moim słowom, ale nie będziesz w stanie zaprzeczyć swoim oczom. KOCHAJ. Tylko to się liczy.

2016 już nas zostawia. Jakikolwiek dla Ciebie był... Uwierz, że był dokładnie taki, jaki miał być. Nie musisz tego rozumieć, ani tym bardziej się z tym zgadzać. Przecież jesteś tylko człowiekiem. Po prostu to zaakceptuj, pogódź się z tym, bo to BYŁO i nic tego nie zmieni, w żaden sposób tego nie przywróci. Wszystko, co się zdarzyło, wszyscy ludzie, których spotkałeś, przypadki bolesne i te radosne - ukształtowały Cię w pewien określony sposób... Nie umiem tego wyjaśnić. Nie mam żadnych dowodów. Ale mocno i nieustannie wierzę w to, że MA TO WIĘKSZY SENS. Więc bądź wdzięczny za to wszystko. Wybacz sobie i innym. I wejdź w rok 2017 jako tabula rasa, tablica czysta. A potem zadecyduj, co dalej. Bo wiesz, to nieprawda, że MUSISZ się zmieniać, MUSISZ ćwiczyć pozytywne myślenie, MUSISZ spełniać marzenia, MUSISZ być lepszą wersją siebie, MUSISZ  walczyć, MUSISZ MUSISZ MUSIIIIIIIIIIIIIIIISZ, no pain-no gain, never give up, wiadomo, o co chodzi. Jeśli chcesz - możesz. Jeśli nie chcesz - nie musisz. To jest akurat ten jeden z niewielu fragmentów życia, za który jesteś w pełni odpowiedzialny, Ty, sam przed sobą. I jeśli uważasz, że jest dobrze tak, jak jest, wspaniale, niech tak będzie. Tylko zanim zaczniesz narzekać, przypomnij sobie, że przecież sam tego chciałeś, no nie? A zresztą, narzekaj. Dopóki KOCHASZ, dopóki okazujesz Miłość, wybaczasz, umiesz bezinteresownie pomóc, poświęcić czas, nie oskarżasz, nie chowasz urazy, nie wywyższasz się, okazujesz zrozumienie... także dla siebie... to wszystko jest w jak najlepszym porządku :))))))

A prywatnie, osobiście, to znaczy dla mnie... Śmieję się, że mówię to regularnie od kilku lat pod koniec grudnia, no ale co zrobić, taka prawda! ...dla mnie 2016 BYŁ NAJLEPSZYM ROKIEM ŻYCIA. Żal się z nim żegnać. Był to zdecydowanie przełomowy czas. Studniówka, zakończenie liceum, matury, najdłuższe wakacje. Najpiękniejsze wspomnienia, najwspanialsi ludzie. Tyle akcji wspólnie zorganizowanych w szkole, tyle radości, emocji, tyle łez...! 18-nastka Oleńki. Narodziny mojej córki chrzestnej, Emilki. Ślub Magdy, mojej prawie-siostry. Rozpoczęcie i rzucenie studiów. Przylot tutaj... Dużo się działo. A ja jeszcze więcej zrozumiałam i coraz mniej rzeczy mnie dziwi. Odkryłam, jak ważni są ludzie, Rodzina i Przyjaciele. Zrozumiałam, jaką jestem szczęściarą, mając ich wokół siebie, nie mogłabym prosić o nic lepszego. Zmierzyłam się z niemożliwym, bo przedtem nie wyobrażałam sobie spędzić tyle czasu z daleka do Bliskich. Wyzbyłam się idealizmu. Zobaczyłam, jak bardzo myliłam się w sprawach, w które święcie wierzyłam od kilku ładnych lat... Zbliżyłam się do Prawdy i prawie udało mi się odnaleźć siebie... Taaaaaak, to zdecydowanie był najlepszy rok w moim życiu! Dlatego... ciężko mi się z nim rozstawać... To zawsze boli, kiedy musisz zostawić szczęście, bo było mi przez te miesiące naprawdę najszczęśliwiej... Nawet, jeśli prawdopodobnie czeka Cię coś jeszcze lepszego... a czeka, czeka na pewno. Jestem o tym przekonana!

Nie martw się, mój drogi Przyjacielu. To, co ma się wydarzyć, i tak nadejdzie, czy będziesz o tym rozmyślać, czy nie. Życie! ;-) Skup się na tym, co możesz zrobić, zmienić. KOCHAJ.

... a na ten Nowy Rok życzę nam - niech przydarzy się wszystko, co jest nam pisane. Bo ja z góry zakładam, że jakkolwiek będzie się działo... zakończenie będzie szczęśliwe! 

Wieśniara

2 komentarze:

  1. SZCZĘŚCIA I MIŁOŚCI w 2017 roku

    SZCZĘŚCIA i MIŁOŚCI w 2017 roku!!!!!!!










    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda należy kochać wszystkich a szczególnie siebie.ktoś powiedział mi,że kiedyś na pewno przezwyciężę swoją nieśmiałoś i się zmienię. Tak naprawdę nie zmieniłam się,ale zrozumiałam,że nie wszyscy muszą mnie lubić,nie wszyscy muszą mnie akceptować,najważniejsze jest to,że ja akceptuję samą siebie.Życzę w tym Nowym Roku dużo miłości i odnalezienia tej właściwej drogi w życiu.

    OdpowiedzUsuń

TOP