22 grudnia

w te święta... WYBACZAMY!




Za dużo jest w nas żalu.

Do ludzi.
Za to, że zawiedli,
nie posłuchali,
okłamali,
są niewdzięczni,
zlekceważyli,
zignorowali dobre rady,
znowu popełnili błąd,
nie doceniają,
za to, że nie pochwalili,
nie było ich, gdy tego potrzebowaliśmy
że ranią,
przychodzą i odchodzą,
nadużywają naszej pomocy,
wykorzystują,
że jak zwykle wszystko olewają,
nie są tacy, jacy chcielibyśmy, aby byli...

Do życia i świata.
Za to, że są tak cholernie niesprawiedliwe,
śmieją się z dobrych chęci,
odzierają z marzeń i ideałów,
pędzą do przodu jak szalone,
zostawiając luki w pamięci,
zmarszczki na twarzach
i ślady po ludziach tylko na zdjęciach,
że nigdy nie jest tak, jak być powinno,
wszystko staje na głowie,
tyle szans zaprzepaszczonych,
słów niewypowiedzianych,
okazji zmarnowanych,
za to, że nie ma odwrotu, powrotu ani powtórki,
za to, że nikt nie powiedział,
jak, dlaczego i do kiedy,
za wspomnienia
i za to, że nie wiadomo, co gorsze:
tęsknota za tym, co na zawsze przeminęło,
czy zastanawianie się nad tym, co by było, gdyby...


DO SIEBIE.
Od tego się właściwie zaczyna.
Za to, że nie żyję wystarczająco dobrze,
nie kocham wystarczająco mocno,
każdego dnia marnuję czas,
chociaż zawsze obiecuję sobie...
no właśnie, za te, pożal się Boże, obietnice,
samemu sobie wieczorem przez zaśnięciem składane,
obietnice, które rano nie wstają razem z nami z łóżka,
zakopane gdzieś głęboko pod kołdrą,
za to, że znowu nie utrzymałem diety,
skusiłem się,
odpuściłem trening,
nie zrobiłem dzisiaj, jak zwykle zresztą, nic wartościowego,
zamiast tego powiedziałem coś tak strasznie idiotycznego,
ośmieszyłem się, popełniłem błąd,
chciałem tak dobrze, a wyszedłem na ofiarę,
spieprzyłem powierzone mi zadanie,
zawiodłem rodziców, partnera, szefa, przyjaciela,
nie wyrobiłem się na czas,
zapomniałem o czymś, przegapiłem,
za to, że nie potrafię być wymarzoną wersją siebie,
że zawsze znajdzie się ktoś lepszy,
że nie jestem wystarczająco dobry i wartościowy,
że przeze mnie ktoś jest teraz smutny,
za to, że nie umiem, jestem leniwy, przegrałem...

Być może to wszystko prawda.
A raczej, to na pewno jest prawda.
Wszystkie te rzeczy mogły zaistnieć i zapewne się przytrafiły.
Tylko że...

Co z tego?

Masz mało czasu, tutaj na Ziemi.
Nie warto marnować go na żal i nienawiść.

Do ludzi.
Bo to i tak ich nie zmieni,
a najwięcej szkód wyrządzi samemu Tobie.
Bo, jak jak ty, są tylko ludźmi,
a więc targają nimi emocje.
Bo zakładam, że wyolbrzymiasz.

Do życia i świata.
Bo użalanie się i narzekanie
nie wpłynie na faktyczny stan rzeczy.
Bo na niektóre rzeczy nie masz wpływu.
Bo wydaje mi się, że wyolbrzymiasz.

DO SIEBIE.
Bo na pewno wyolbrzymiasz.

To, co się wydarzyło, jest już za Tobą.
Zbliża się koniec roku.
Zacznij go z czystą kartą.
Zrzuć ciężar żalu ze swoich pleców.
Wybacz.
Zapomnij.
Uśmiechnij się.
Idź dalej.

Nie masz mocy cofania czasu.
Ale masz moc WYBACZANIA.

Idą święta.
Czas ciepła i Miłości.
Czas na to, aby wybaczyć.
Wcale nie musisz prosić o łaskę ani o pokutę.
Nikt nie musi udzielać Ci rozgrzeszenia.
Bo NIE JESTEŚ WINNY.
Nikt nie jest.


Wybacz tym, którzy Cię zranili,
zawiedli, zostawili, wykorzystali.

Wybacz temu, co się wydarzyło,
przynosząc Ci łzy, smutek i cierpienie.

I przede wszystkim - WYBACZ SOBIE.
Bo nie jesteś niczemu winny.
Masz prawo popełniać błędy,
mylić się, nie dawać rady,
upadać, cofać się, zatrzymywać...
Bo jesteś człowiekiem.

WYBACZ SOBIE,
bo od nikogo innego tego wybaczenia nie otrzymasz.

Życzę nam wszystkim, moi Przyjaciele,
aby w te święta ogarnęła nas Miłość ♥ ♥ 

I niech nie odpuszcza :)))


Wieśniara :)

2 komentarze:

TOP