06 stycznia

poranek poetycki: około 2016 lat temu...



około 2016 lat po narodzeniu mojego dobrego znajomego
i 19 i pół lat po narodzeniu mnie jakby
się ktoś pytał
siedzimy sobie na rogalu księżyca
rozrzucając zupełnie niespiesznie na
dojrzewającym niebie
srebrzyste gwiazdy
wyciągnięte z przepastnej kieszeni jego
podartej przez wieki szaty


aktualnie widok przesłoniły nam
rozlazłe grubaśne cumulusy
więc w nudów liczymy kratery
aż nagle on pyta
co sądzę o tym następnym końcu świata
bo wiesz
mówi całkiem poważnie
ja to już bym z chęcią wrócił na ziemię
ciekaw jestem
dawno nie opowiadałaś mi
powiedz proszę
co tam słychać w dole

o słodki jezu myślę
ale zamiast tego mówię
no wiesz chrystus
żeby zrozumieć dzisiejszych
musiałbyś wyobrazić sobie
kilka naprawdę niewyobrażalnych rzeczy

na wniebowzięcie matki mojej
dawaj
odpowiada szczerze rozbawiony
bo niby co miałoby zaskoczyć
boga wszechmogącego

no to mu mówię o nas
ludziach XXI wieku

że zadajemy pytania
nie oczekując odpowiedzi
lecz szukając pretekstu
do rzucenia nożem

pogrywamy z ciałem
z niego przecież zrodzonym
jedynym co mamy na własność
i nie szanujemy

nie chcemy wolności
świętej wolności
bo po co nam wolność
co niby mielibyśmy robić

że bezskutecznie usiłujemy
zapanować nad światem
siłą przemocą wojną strachem
zamiast najpierw zapanować nad sobą

i że nasze wnętrza
dawno już zdemontowane
oddawane na targu niewolników
za słodkie odmóżdżenie uzależnienia

stajemy się własnością tego co posiadamy
usprawiedliwiamy mniejsze zło
ale o Jezu
teraz dopiero powiem ci o najgorszych

wystarczy westchnął
a księżyc oświetlił zbolałą twarz
więc czy sądzisz że jest jeszcze sens
nie słyszałem nic innego
od nigdy od zawsze tak jest
lecz za mocno was kocham
i uronił deszcz
powiesz

i wciągając na scenę nieba
słońce jeszcze nie rozgrzane
szeptam do niego
jesteśmy tacy młodzi
a świat taki stary
daj nam jeszcze szansę

dopiero uczymy się żyć


28/29.08.16

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP